las

Opowiadanie Budrysa

On sam zniknął gdzieś tajemniczo, choć zarazem pozostał i dalej czuwał nad bezpieczeństwem starego Horsta. W tej chwili był skłonny niemal uwierzyć Wzdrędze, że strażnik łowiecki nagle zniknął z lasu tak samo tajemniczo, jak się w nim pojawił, pozostawiając w stajni Soboty swoją izabelowatą klacz, siodło i pejcz. Nie odżyła jednak w Stęborku nadzieja, że znowu jakimś złym sposobem, fałszywym świadectwem lub podstępem zdoła zagarnąć dom i sad starego Horsta.

Malwina

Napisał Stęborek fałszywe świadectwo przeciw bliźnieniu. Zło, jakie czynił dla lasu, obracało się przeciw Stęborkowi. Oto teraz ów tartak przez cały dzień pracował obok domu Stęborka, ostrze traka cięło ogromne dłużyce, wydobywając z nich przenikliwy aż do bólu pod czaszką głos udręczonego drewna. Bała się tego pisku Malwina i przez całe dnie przesiadywała w kuchni, gdzie zgrzyt słyszało się najsłabiej.

powered by Drupal - template FlorAll