zaplecze

Opowiadanie Budrysa

On sam zniknął gdzieś tajemniczo, choć zarazem pozostał i dalej czuwał nad bezpieczeństwem starego Horsta. W tej chwili był skłonny niemal uwierzyć Wzdrędze, że strażnik łowiecki nagle zniknął z lasu tak samo tajemniczo, jak się w nim pojawił, pozostawiając w stajni Soboty swoją izabelowatą klacz, siodło i pejcz. Nie odżyła jednak w Stęborku nadzieja, że znowu jakimś złym sposobem, fałszywym świadectwem lub podstępem zdoła zagarnąć dom i sad starego Horsta.

Pies Ivo

Opowiadano, że Budrys i Karaś późną nocą, gdy dom Horsta był pogrążony w śnie głębokim, chcieli się przez okno dostać do pokoju, gdzie mieszkał nie tak dawno człowiek o nazwisku Józef Maryn, aby zabrać pozostawione być może przez niego jakieś straszne fotografie. Przeskoczyli płot, zakradli się pod okno, kiedy raptem z ciemności nocnych wyskoczył dziki wilk. W zupełnym milczeniu, jak to zwykły czynić dzikie zwierzęta, rzucił się Budrysowi do gardła.

Malwina

Napisał Stęborek fałszywe świadectwo przeciw bliźnieniu. Zło, jakie czynił dla lasu, obracało się przeciw Stęborkowi. Oto teraz ów tartak przez cały dzień pracował obok domu Stęborka, ostrze traka cięło ogromne dłużyce, wydobywając z nich przenikliwy aż do bólu pod czaszką głos udręczonego drewna. Bała się tego pisku Malwina i przez całe dnie przesiadywała w kuchni, gdzie zgrzyt słyszało się najsłabiej.

powered by Drupal - template FlorAll